Żywienie


W marcu 2011 zaproponowano mi zastosowanie wyłącznego żywienia dojelitowego. 
Wszystkie potrzebne składniki odżywcze w specjalnej łatwo przyswajalnej formie kroplówki trafiały bezpośrednio do żołądka przez specjalny dostęp.

Miała być to krótka ''przygoda'' z żywieniem na parę tygodni, by odżywić mnie i poprawić wyniki przed planowaną operacją. Sprawy potoczyły się trochę inaczej. Na szczęście ''na lepsze''.
Żywienie tak bardzo mi pomogło, że kontynuuję je do teraz. 

Zaczynałam od żywienia przez zgłębnik założony przez nos do żołądka. Z sondą chodziłam prawie pół roku a potem zdecydowałam na ''ukrycie'' dostępu do przewodu pokarmowego. Założono mi przezskórną endoskopową gastrostomię (PEG). Bardziej ''po polsku'' jest to cienka rurka założona przez powłoki brzuszne do żołądka. Natomiast aktualnie jest to tylko maleńki ''guziczek'', który widać na zdjęciu poniżej. Fachowa nazwa to niskoprofilowa gastrostomia.

Ale ja nie od medycznych rzeczy tutaj jestem i nie będę się na ten temat rozpisywać. 

Jak sobie radzę oraz śmieszne i mniej śmieszne historie na żywieniu będą pojawiały się na blogu w kolejnych wpisach ;) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz