Przejdź do głównej zawartości

A może...?

Jak zachorowałam i takie podstawowe leczenie przestawało mi pomagać to miałam różne myśli. Na oddziale spotykałam przeróżne Crohny. Czasem sobie myślałam:

O, jaka fajna burgundowa kroplóweczka. Ciekawe co to? Może ja tez kiedyś taką będę mieć?
O, a ta żółta jest jeszcze fajniejsza!
Wow, masz leczenie biologiczne! Super, też bym chciała.
Zajmuje się Tobą sam Ordynator, ale masz chody! I pewnie najlepszą opiekę na całym oddziale.
Miałaś operację i czujesz się teraz świetnie. Super, też tak chcę! Masz fajną bliznę, podoba mi się taka.
Przez tą rurkę dostajesz żywienie i dzięki temu jest dobrze. Wspaniale! Dajcie mnie też taką!

Choroba potoczyła się tak, że dostałam burgundową kroplóweczkę, I to nie jedną. Często żelazo spadało tak nisko, że jeszcze chwila, i trzeba byłoby toczyć krew.
Tą żółtą też dostałam nie raz. Awitaminoza często łączy się z niedożywieniem.
Leczenie biologiczne, które jest dostępne w Polsce - na mnie nie zadziałało.
Ordynator przyszedł do mnie jak dostałam wstrząsu anafilaktycznego. Przecież on był tylko od ''trudnych przypadków''.
Operację też miałam. Też mam fajną bliznę. Ale wcale nie czuję się świetnie.
Rurkę miałam nie raz, tutaj na szczęście zawsze z dobrym skutkiem.

Z perspektywy czasu wiem, że nie ma co myśleć na przód. Nie ma czego zazdrościć. Nie ma co planować...

Lepiej kiedy podstawowe leczenie działa i nie trzeba myśleć o innych sposobach. Szkoda, że nie zawsze tak jest... 


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Cześć po przerwie!

 Cześć! Troszkę mnie tutaj nie było. W tym czasie skończyłam studia. Jestem w trakcie psychoterapii, która sprawiła, że jestem coraz lepszą wersją samej siebie.  Z powodu zagrożenia życia wyłoniono mi stomię, a tym samym ktoś na górze podarował mi nowe, lepsze życie! Od pół roku mam remisję. Wreszcie! Po dziesięciu latach chorowania. Nie martwię się tym, czy w pobliżu znajdę toaletę. Żyję pełnią życia! I jestem szczęśliwa!  Od kilku dni ruszyłam z nowym projektem. Będzie można mnie posłuchać, pooglądać i poczytać tutaj: fb insta tiktok Będzie mi miło, jeśli zostaniecie tam ze mną.

Gluten, cukier, tłuszcz i laktoza - czyli PĄCZEK :)

Dzisiaj tłusty czwartek. Tradycyjnie wszyscy jedzą pączki. Powiem Wam, że ja jakoś nie rozumiem tego fenomenu, tego przechwalania się ile to się zjadło pączków. Przecież są one dostępne w sklepach na co dzień. A wiadomo, że najzdrowszy jest umiar! Czy Crohn może jeść pączki? Tak! Sama teraz żałuję, że przez dwa lata po diagnozie odmawiałam sobie tej przyjemności, bo bałam się, jak jelita zareagują na taką ilość tłuszczu i cukru. Potem się odważyłam, ale tylko na pieczone w piekarniku i z marmoladą, oczywiście bez pestek, bo tak bezpieczniej. Smak był inny, no nie dało się oszukać :) W kolejnym roku już się odważyłam i normalny pączek, pełen glutenu, cukru, tłuszczu i laktozy mi nie zaszkodził. Nie było tak jak w moich wizjach - SOR i zaostrzenie, wręcz przeciwnie - czułam się bardzo dobrze. Niedawno też miałam taki jadłowstręt, że jedyne co mogłam jeść, na co miałam ochotę, to były pączki. Pewnie powiecie, że sobie szkodzę, że Crohn nie lubi takich składników. Powinnam według niekt...

Co Crohn je w Święta?

Mój je wszystko ;) Makowiec, śledzie, kapusta z grzybami, ciasta, mięsa, sałatki z majonezem i obowiązkowo pierniczki. Nie odmawiam sobie niczego. Ale uwaga! To nie jest tak, że się objadam. Wszystkiego próbuję. Próbuję, znaczy biorę malutki kawałeczek i cieszę się świętami razem ze wszystkimi! Jak do tej pory nie zaszkodziło mi jedno uszko z grzybami, mały paseczek makowca czy dwa kęsy śledzia.  W Święta nie mam urlopu od żywienia, więc w nocy muszę jeszcze zjeść moje 1500 kcal! :) Dlatego mam o wiele łatwiej, bo nie jestem głodna i w ciągu dnia nie nakładam sobie na talerz wielkich ilości świątecznych pyszności.  A co zrobić, kiedy crohn ostro szleje i na Wigilijny stół możesz tylko popatrzeć?   Przekonać siebie, że święta to nie tylko jedzenie! W taki magiczny czas, w gronie najbliższych nawet zwykły kleik czy gotowana ryba może dobrze smakować. Wszystko jest tutaj kwestią psychiki. Oczywiście, że można się złościć - ''nie mogę nic zjeść, co to za święta'...