Przejdź do głównej zawartości

Bo Ty mnie nie rozumiesz!

Wiesz, że ostatnio dużo się zastanawiałam i doszłam do wniosku, że tak naprawdę nie oczekuję zrozumienia od zdrowych ludzi. To nie to jest ważne, bo tak naprawdę to moje życie, to ja, to moja choroba, moje uczucia, emocje, mój ból. Ja przeżywam inaczej niż Ty, który jesteś zdrowy, czy może też chorujesz na Crohna czy nawet inną chorobę. Mnie boli inaczej fizycznie i psychicznie. Nie mam swojego klona, a Ty nawet jeśli bardzo starasz się odczuwać to samo co ja, to przepraszam, odpuść sobie, nie ma się co męczyć, bo za cholerę Ci nie wyjdzie. Mam inną historię, inne problemy. 

Jak mam oczekiwać, że zrozumie mnie ktoś, komu zajebiście układa się w życiu. Ktoś, kto ma dużo pieniędzy i nie kupuje mineralnej za 2 zł tylko za 10zł. Ktoś, kto cieszy się dobrym zdrowiem, ma wspaniałą rodzinę, pracę, przyjaciół. 

O litości już kiedyś pisałam, więc nie będę już o niej dzisiaj wspominać. Zrozumienie jest trudne, nawet powiedziałabym, że niewykonalne. Każdy ma swój własny świat, który tworzy, w którym żyje i w którym choruje. Akceptacja to znowu takie skomplikowane słowo. Bo co niby mamy zaakceptować. Czy Ty masz zaakceptować to, że ktoś bliski ma chore flaki? Czy to w ogóle jest możliwe, jeśli chory sam tego nie zaakceptuje do końca? Nie pogodzi się z tym, że może w cale nie założy rodziny, może nigdy nie będzie miał dzieci, może nikt na starość nie poda mu rolki papieru? Z drugiej strony takie stwierdzenie ''akceptuję, że jesteś chory/chora, ale nie rozumiem Twojej choroby''. No to czy da się coś robić połowicznie? To tak jakby powiedzieć kocham Cię, ale Cię nie lubię. 

No to może wsparcie? I tutaj chyba trafiam do sedna. A jeszcze dokładniej wsparcie i akceptacja. Zrozumienia mieć nie będę, chyba, że zdarzają się jeszcze jakieś cuda. Musisz zaakceptować to, że ja mam Crohna. Będzie mi miło jeśli zapytasz co to jest dokładnie, bo społeczeństwo nie wie, ale też nie chce wiedzieć, bo nie pyta i wymyśla różne scenariusze - myląc nieswoiste zapalenia jelita nawet z poważnymi nowotworami. Odpowiem, a jak nie odpowiem to odeślę w wiarygodne źródła, które Ci pomogą. Czy zaakceptujesz to, że jestem chora - zależy od Ciebie. Nie ważne w jakiej jesteśmy relacji, czy znasz mnie tylko z widzenia, czy mówisz ''cześć'' raz na rok, czy też rozmawiamy ze sobą codziennie. Nie ważne jak długo się znamy. Ja dalej jestem taka sama, to jelita mam chore, nie umysł ;) A wsparcie to chyba marzenie wszystkich chorych. Tylko wspierać trzeba umieć i trzeba robić to dobrze! Trzeba robić to z wyczuciem i nie na siłę. Trzeba po prostu być. Trzeba się uprzeć, znaleźć siłę i być na przekór moim narzekaniom, fochom. Ta obecność jest cenniejsza niż słowa. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cześć po przerwie!

 Cześć! Troszkę mnie tutaj nie było. W tym czasie skończyłam studia. Jestem w trakcie psychoterapii, która sprawiła, że jestem coraz lepszą wersją samej siebie.  Z powodu zagrożenia życia wyłoniono mi stomię, a tym samym ktoś na górze podarował mi nowe, lepsze życie! Od pół roku mam remisję. Wreszcie! Po dziesięciu latach chorowania. Nie martwię się tym, czy w pobliżu znajdę toaletę. Żyję pełnią życia! I jestem szczęśliwa!  Od kilku dni ruszyłam z nowym projektem. Będzie można mnie posłuchać, pooglądać i poczytać tutaj: fb insta tiktok Będzie mi miło, jeśli zostaniecie tam ze mną.

Gluten, cukier, tłuszcz i laktoza - czyli PĄCZEK :)

Dzisiaj tłusty czwartek. Tradycyjnie wszyscy jedzą pączki. Powiem Wam, że ja jakoś nie rozumiem tego fenomenu, tego przechwalania się ile to się zjadło pączków. Przecież są one dostępne w sklepach na co dzień. A wiadomo, że najzdrowszy jest umiar! Czy Crohn może jeść pączki? Tak! Sama teraz żałuję, że przez dwa lata po diagnozie odmawiałam sobie tej przyjemności, bo bałam się, jak jelita zareagują na taką ilość tłuszczu i cukru. Potem się odważyłam, ale tylko na pieczone w piekarniku i z marmoladą, oczywiście bez pestek, bo tak bezpieczniej. Smak był inny, no nie dało się oszukać :) W kolejnym roku już się odważyłam i normalny pączek, pełen glutenu, cukru, tłuszczu i laktozy mi nie zaszkodził. Nie było tak jak w moich wizjach - SOR i zaostrzenie, wręcz przeciwnie - czułam się bardzo dobrze. Niedawno też miałam taki jadłowstręt, że jedyne co mogłam jeść, na co miałam ochotę, to były pączki. Pewnie powiecie, że sobie szkodzę, że Crohn nie lubi takich składników. Powinnam według niekt...

Co Crohn je w Święta?

Mój je wszystko ;) Makowiec, śledzie, kapusta z grzybami, ciasta, mięsa, sałatki z majonezem i obowiązkowo pierniczki. Nie odmawiam sobie niczego. Ale uwaga! To nie jest tak, że się objadam. Wszystkiego próbuję. Próbuję, znaczy biorę malutki kawałeczek i cieszę się świętami razem ze wszystkimi! Jak do tej pory nie zaszkodziło mi jedno uszko z grzybami, mały paseczek makowca czy dwa kęsy śledzia.  W Święta nie mam urlopu od żywienia, więc w nocy muszę jeszcze zjeść moje 1500 kcal! :) Dlatego mam o wiele łatwiej, bo nie jestem głodna i w ciągu dnia nie nakładam sobie na talerz wielkich ilości świątecznych pyszności.  A co zrobić, kiedy crohn ostro szleje i na Wigilijny stół możesz tylko popatrzeć?   Przekonać siebie, że święta to nie tylko jedzenie! W taki magiczny czas, w gronie najbliższych nawet zwykły kleik czy gotowana ryba może dobrze smakować. Wszystko jest tutaj kwestią psychiki. Oczywiście, że można się złościć - ''nie mogę nic zjeść, co to za święta'...