Zwlekałam trochę z tym wpisem. Wspomnienia z okresu przed i pooperacyjnego jakoś nie są fajne, ale może ktoś z Was, tak jak ja kiedyś, bardzo boi się podjęcia decyzji o operacji. U mnie udało się odłożyć operację o 1,5 roku. W lutym okazało się, że jelito cienkie wygląda jak sitko, jest pełno przetok międzypętlowych, ropni i jest w nim bardzo duży stan zapalny. Od razu kwalifikowałam się do operacji. Jednak chirurg, który mnie wtedy zobaczył - widział 40 kg dziewczyny na wielkim szpitalnym łóżku. Powiedział, że zanim cokolwiek zrobi - trzeba żywić i odżywić! Operacja zaplanowana jest dużo lepsza, niż taka ''na ostro''. Wiadomo, że jeśli pojawiłaby się niedrożność czy inne zagrażające życiu objawy, stan odżywienia poszedłby na drugie miejsce. Dostałam rurkę w nos, duże worki z jedzonkiem i stojak. Z całym sprzętem przez miesiąc spacerowałam po szpitalnym korytarzu. Z każdym dniem czułam się lepiej i wyglądałam lepiej. Później dostałam plecak, do którego spakowałam ...
Mam Crohna, ale Crohn nie ma mnie!