Chciałabym trochę odczarować ten strach który pojawia się, kiedy słyszymy słowo 'sonda'. Sama za pierwszym razem byłam przerażona, bo jak coś, co jeden koniec ma w nosie, może mieć drugi w żołądku? Doskonale pamiętam jak bardzo bałam się zakładania pierwszego w życiu zgłębnika. Płakałam, krzyczałam i nie chciałam słuchać lekarzy. Bardzo długo nie chciałam zgodzić się na terapię żywieniową. Gdy mój stan zdrowia pogorszył się tak bardzo, że nie mogłam wstać ze szpitalnego łóżka, mój organizmy był wyniszczony i niedożywiony, dopiero wtedy pozwoliłam sobie założyć sondę. Dzisiaj wiem, że mogłam wcześniej podjąć decyzję o takiej formie leczenia, ponieważ przekonałam się, że można przyzwyczaić się do zgłębnika i normalnie z tym funkcjonować. Zacznijmy od tego, że sonda nie zawsze jest zakładana tylko do żywienia. Niektóre badania (np. enterokliza) też tego wymagają. Rurkę do nosa trzeba założyć, kiedy mamy niedrożność, albo czasem po zabiegach operacyjnych. Sondę zakładają jeszcze ...
Mam Crohna, ale Crohn nie ma mnie!